--
Publikacja elektroniczna czyli e-book, ebook czy ebuk jest coraz popularniejsza. W formatach e-książek tkwi jednak ukryte niebezpieczeństwo.
Z literaturą w postaci elektronicznej pojawia się problem formatów. Wciąż najpopularniejszy zdaje się być PDF. Oczywiście ma niezaprzeczalne zalety: jest znany, powszechny, obsługiwany przez większość komputerów, a publikacja w nim zapisana zachowuje formatowanie. Dlatego dla wielu czytelników PDF jest jednym z najlepszych formatów książki. A e-book to PDF, i basta! Okazuje się jednak, że PDF jest dobry, jeśli postrzegamy e-book w kategorii książki elektronicznej, ale przeznaczonej do czytania na ekranie komputera lub… Po wydrukowaniu. To oczywiście pewien absurd, wynika jednak z konieczności.

Wiemy jakie są zalety i wady e-booka. Najważniejsze to brak mobilności (nawet notebook jest niewygodny w przenoszeniu) i zmęczenie oczu czytaniem na ekranie. Dlatego też rozwinęły się czytniki e-booków, telefony, palm topy czy tablety przystosowane do czytania.
Okazuje się przy tym, że wydawcy nie nadążają za czytelnikami. Zaskakująco wielu z nich bowiem tak składa swoje e-booki (w PDF), aby skutecznie zniechęcić do czytania na innych urządzeniach niż komputer. Najistotniejsza różnica między komputerem a urządzeniami mobilnymi w tym zakresie wynika z wielkości ekranu/wyświetlacza. To czyni z największej zalety PDF (zachowania formatowania) jego największą wadą. Po prostu zazwyczaj czcionka jest tak mała, że czytanie jest niemożliwe lub niekomfortowe.
Zatem pewnie nie zdziwi was, że o ile zdecydowana większość e-booków to PDFy, jednak czytelnicy wybierają inne formaty (oczywiście jeśli mogą). Przez styczeń zeszłego roku serwis Smashwords prowadził badania na 100 tysiącach czytelników. Przypomnę, że serwis umożliwia pobranie tej samej publikacji elektronicznej w dziewięciu (tak!) formatach. Badanie (tutaj wykres) pokazało, że aż 2/3 pobierających wybrało… Inny niż PDF format. Daje to do myślenia. Z drugiej strony, kiedy uświadomimy sobie, że e-booki są najczęściej czytane na czytnikach, smartfornach i innych urządzeniach przenośnych a nie komputerach, wszystko się wyjaśnia.
Prawdę mówiąc, najbardziej odpowiedni format dla książki zapisanej w formie elektronicznego pliku to EPUB, a na pewno lepszy niż PDF. Największą jego zaletą jest możliwość odczytywania na większości urządzeń mobilnych i przez większość aplikacji.
Innym formatem jest MOBI. Pozwala odczytywać książki na czytnikach (np. Kindle), ale także na wielu innych urządzeniach przenośnych i w różnych aplikacjach. W jednym i drugim przypadku bardzo ważne z punktu widzenia czytelnika jest możliwość własnych ustawień (przede wszystkim kroju i wielkości czcionki oraz interlinii) a zatem tego, co niemożliwe w PDF.
Inny format to PDB dla e-booków czytanych przede wszystkim na urządzeniach typu Palmtop (PalmOS, Symbian OS, Pocket PC/Smartphone). Kolejnym jest LRF z pewnością znany starszym fanom użytkownikom czytników Sony. Jest czymś w rodzaju wewnętrznego formatu firmy. Podobnie jest z plikami AZW (Kindle) Amazonu. Na szczęście Sony wycofuje się z rozwijania własnego formatu na rzecz bardziej uniwersalnego EPUB, więc LRF jest coraz mniej istotny niż kiedyś. Podobnie stało się z wielkim przegranym, formatem LIT Microsoft. Miał konkurować z PDF tymczasem umiera jak zagrożony wyginięciem gatunek.
Innym formatem, znany użytkownikom MS Word jest RTF. Jest wprawdzie przeznaczony bardziej dla dokumentów tekstowych niż e-książek, ale spotyka się również e-booki i w tym formacie. Jego zaletą jest zachowanie formatowania dokumentów, co jak wspomniałem, teraz, przy wzroście popularności czytania na urządzeniach mobilnych jest największa wadą.
Muszę wspomnieć jeszcze o zwykłym tekście, czyli notatniku i formacie TXT. Okazuje się, że to co najprostsze może być bardzo dobre. Przede wszystkim to najszerzej obsługiwany format. Działa na prawie wszystkich urządzeniach a to jest ogromną zaletą. Brakuje oczywiście formatowania, ale w czytnikach zazwyczaj niczemu dobremu ono nie służy, jedynie przeszkadza. Wprawdzie przy skomplikowanych plikach, z wykresami, tabelami, zdjęciami nie da sobie rady, ale jako format zwykłej powieści, jest fantastyczny.
Ci, którzy zrobili choćby jedną w życiu stronę internetową wiedzą, że jednym z formatów dla e-booków jest także HTML. W dawnych czasach, niektóre e-booki były kompilowane jako EXE, który się instalowało i potem czytało jako publikację zapisaną znacznikami . Obecnie tego formatu używa się najczęściej do czytania bezpośrednio ze strony internetowej. Tak samo jak z Javascript. Ich zaletą jest możliwość dostosowania do własnych preferencji.
Miłośnik publikacji cyfrowych spotka się również z czymś takim jak iPaper. Wprawdzie to nie format ale aplikacja, która pozwala jednak prezentować bezpośrednio w witrynie www publikacje w różnych formatach (DOC, PDF, TXT, XLS, PPS, PPT). Zalety jak wyżej.
Na koniec zostawiłem sobie tajemniczy skrót DRM, pojawiający się zwykle w towarzystwie formatów PDF i EPUB. Nie jest formatem plików ale metodą ich zabezpieczenia przez nieautoryzowanym użyciem. W założeniu DRM ma chronić prawa autorskie. To jednak inny temat. Warto wyjaśnić, że format AZW wprowadzony przez Amazon w istocie jest w ten sposób zabezpieczonym formatem MOBI.
Nie ma jednego jednolitego, uniwersalnego i dobrego formatu dla e-booków. To wynik polityki producentów urządzeń do czytania i oprogramowania… A szkoda. Bo na tym cierpią najbardziej czytelnicy i autorzy. Dopóki nie wyklaruje się dominujący format miłośnikom czytania e-literatury to właśnie pozostaje zamieniać formaty… Albo od nich oszaleć.
* Badanie przeprowadzane w okresie 1.01.2010-31.01.2010. Wykres zaczerpnięty z blog.smashwords.com.
Jest mi niezmiernie miło;) Cieszę się bardzo, że literówki zniknęły, bo tylko one psuły klimat ''Złej miłości'' i już nie mogę się doczekać kiedy książka pojawi się w księgarniach, bo więcej osób powinno ją przeczytać;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Spoko blok trzymaj tak dalej
OdpowiedzUsuń