Długo nie pisałem, przepraszam. Ale, cóż, czasem każdego z nas, piszących dopada taki czas kiedy pisać nie można. Wybaczcie. A teraz dalej, niech na klawiaturę leją się słowa. I żal.

Jechałem do rodziców. Z Opola mam prawie 100 km. Po pierwszych pięćdziesięciu, los zafundował mi widok wbitego samochodu w tył naczepy TIR’a. Niby nic dziwnego, przecież co 90 minut na naszych drogach ginie jakiś człowiek, a co 10 minut ktoś inny zostaje ranny, ale…
Dokładnie, widziałem jak strażacy toporkami starali się rozciąć karoserię rozbitego samochodu z ofiarą wewnątrz. Kiedyś tą ofiarą może być nasza matka, córka albo brat. I patrząc jak nie można pomóc człowiekowi myślę sobie – co się u nas dzieję, do kurwy nędzy! Komu w Polsce potrzebny jest 32 metrowy Chrystus ze Świebodzina za trzy miliony złotych? Na pewno nie tej kobiecie za kierownicą tamtego samochodu.
Bardziej przydałby się jej sprzęt do ratowania ofiar wypadków, ale na sprzęt medyczny i publiczną służbę zdrowie pieniędzy w naszym kraju nie ma. Są za to na co innego. Nie dawno znalazło się aż 60 milionów na budowę Świątyni Opatrzności. Która nie sądzę aby w kraju pełnym kościołów była pierwszą albo najważniejszą potrzebą społeczeństwa. Za dotację na ów projekt można kupić 300 nowoczesnych samochodów ratownictwa drogowego, a za samego tylko Chrystusa ze Świebodzina aż 15!
Gdzie jest Kościół Katolicki z całym swoim bajdurzeniem o miłosierdziu, kiedy obnosi się… No właśnie z czym? Bo jakoś nie widzę w tym niczego innego, poza pierwszym grzechem głównym.
Teraz z innej mańki. Wojewódzkie Centrum Medyczne w Opolu. Opolszczyzna. Jedyne województwo w kraju należącym do Unii Europejskiej bez bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. I co? Kiedy okazuje się, że Opolszczyzna może bazę posiadać, mieszkańcy 7 ulic, położonych w pobliżu Wojewódzkiego Centrum Medycznego, sprzeciwiają się aby mogły tam lądować śmigłowce LPR.
Szlag mnie trafia i pytam się, czy to nie absurd? Jak można być aż tak znieczulonym na ludzką tragedię i tak strasznie zakłamanym. Do niczego nie potrzebujemy walących w dzwony kościołów i 32 metrowych figur. Publiczna opieka zdrowotna jest u nas w o wiele gorszym stanie niż kościoły, a wierni tych właśnie kościołów wolą słuchać bicia dzwonów niż niosących dla kogoś nadzieję dźwięku łopat wirnika nowoczesnego śmigłowca. Nadzieję, że z matką, córką albo ojcem będzie można zasiąść jeszcze do następnej wigilii i życzyć sobie zdrowia.
Niewielu z was, czytających teraz moje słowa zdaje sprawy ile czeka się na wizytę u kardiologa, neurochirurga albo innego specjalisty, refundowaną przez tzw. Narodowy Fundusz Zdrowia. Ale przyjdzie taki czas, że większość się jednak przekona. Nie życzę tego nikomu, ale biologia ma swoje nieubłagane prawa. I wtedy nie pozostanie nic innego jak tylko iść do nowiutkiego, czyściutkiego i świetnie prosperującego kościoła. Na swój własny pogrzeb, albo kogoś najbliższego, bo nie wystarczyło już pieniędzy by leczyć.
Obecność naszej armii, w samym tylko Afganistanie (omijam Irak) w latach 2002-2006 kosztowała Naród 107 milionów, od 2007 do 2008 aż 740 milionów złotych. W 2008 kolejne 785 milionów. W 2010 roku, co najmniej 2 miliardy złotych. Razem obecność naszych żołnierzy w Afganistanie od 2002 roku kosztowała nas co najmniej... 12 105 nowych samochodów ratownictwa drogowego, każdy wart 300 000 złotych. One mogłyby być, ale ich nie ma. Wojna jest ważniejsza.
Pytam, jak można w takiej sytuacji błogosławić żołnierzy idących na wojnę w imię Boga! W XXI wieku! Jak każdy kolejny kapelan możne być takim oszustem, obłudnikiem i kłamcą. A rząd? No cóż, VAT musi wzrosnąć. I na książki także. Za to wszystko ktoś musi płacić, na to potrzebne są pieniądze. W kraju pełnym absurdu ważniejsze są przecież następne kościoły, wojna gdzieś daleko, Chrystus z betonu niż publiczna służba zdrowia. A już na pewno literatura, czytelnictwo i jakieś głupie książki. Komu są one potrzebne?
To, że za e-booki płaciliśmy 22% VAT było typowo dla naszego kraju nienormalne, bo u nas promuje się podatkami. Ale, że teraz mamy płacić również za książki papierowe, to już jest skandal.
Muszę napić się wódki. Na trzeźwo nasz świat jest nie do przyjęcia. Po pijanemu absurd boli trochę mniej. Kac jest taki sam. Albo lepiej pójdę oddać krew. Szkoda, że coraz więcej, nawet za to co kocham. Za książki.
0 komentarze:
Prześlij komentarz